niedziela, 28 października 2012

Leśna polana weekendowo

Weekendowo na leśnej polanie robimy rzeczy proste, zwyczajne, w zwolnionym tempie i to nas bardzo cieszy :). Głównymi rozrywkami w jesienno zimowej aurze jest czas przed kominkiem z kubkiem herbatki w ręku, spacery po lesie bogatym w różnorodność gatunków drzew i krzewów: starych świerków i sosen, jałowców, brzózek... A także czas z końmi... Ja konno jeżdżę na niespecjalnym poziomie i niestety rzadko, ale pan M. robi to dużo lepiej i częściej... za to oboje lubimy z końmi przebywać, gdzie w zaprzyjaźnionej stadninie są też przyjazne mordki i mordeczki czworonożne i dwunożne :)... Martucha biega tam zazwyczaj z aparatem, za co jest ganiona ze wszystkich stron, przez co walka jest trudna, ale warta świeczki... :)


Tydzień temu mieliśmy okazję uczestniczyć nie pierwszy raz w Hubertusie, czyli corocznym święcie myśliwych, w tym przypadku zaadoptowanym przez koniarzy. Pogoda dopisała, było piękne słońce, a jesień odsłoniła wspaniałe krajobrazy bogate w różnorodność barw. Odbyła się gonitwa za lisem, czyli pogoń za zeszłorocznym królem jeźdźców, który konno rzecz jasna uciekał przed resztą jeźdźców z przyczepioną lisią kitą. Zabawa polega na tym, żeby tę lisią kitę złapać. Zatem cała grupa jeźdźców podąża za królem z ogromną nadzieją na złapanie trofeum, a jeździec wytrawny, więc zadanie łatwe nie jest. Widowisko wspaniałe, tym bardziej, że odbywa się na malowniczych, rozłożystych łąkach wśród starych lasów, w jesiennej oprawie....


Jeźdźców spotkałam przypadkiem w lesie jadąc na miejsce gonitwy :).

Tuż po nich usłyszałam stukot kopyt, a po chwili zobaczyłam kilka koni wyłaniających się z mgły....


 Kilka koni uciekło ze stadniny... Chyba strasznie chciały uczestniczyć w pogoni :).


W tym roku ukochany był blisko, ale jeszcze nie tym razem... Nowy król zdobył swe trofeum, a reszta koni przejechała triumfalnie kilkakrotnie przed poruszonymi widzami... Nie obyło się bez kłopotów i przygód bo pogoń do łatwych nie należy, ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Wieczorem zasiedliśmy do ogromnego ogniska, a koniki mogły zasłużenie odpocząć... :).


Tak było tydzień temu... a wczoraj spadł pierwszy śnieg.... Dziś zbieraliśmy grzyby wprost spod białej pierzynki... ;)

A jak Wam minął weekend?
Kolejny tydzień pracy zapowiada się krótki, ale mimo wszystko życzę Wam dużo sił na stawienie czoła poniedziałkowi :).

Pa!

18 komentarzy:

  1. ale przyjemny post :) śliczne konie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja już sobie upatrzyłam taką bluzę, ma napis "don't let monday ruin your sunday", mam nadzieję że będzie moja :D

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne i mądre zwierzęta, kiedyś jeździłam konno, ale było to dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę! Sama chętnie pojeździłabym na koniu, ale niestety - mam ogromną alergię:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam, ale chyba nie ogromną, a umiarkowaną ;)

      Usuń
  5. Konie to bardzo cudowne stworzenia;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia, takie magiczne! Uwielbiam konie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wylewasz ciepełko na moje serducho... :D

      Usuń
  7. Koniki są kochane:)) Marzy mi się mieć stadninę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajęcie ciężkie, ale prawdopodobnie radość niezmierna w tych dobrych momentach... :)

      Usuń
  8. Fantastyczne ujecia. Konie sa piekne :)

    www.katejano.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz mnie cieszy, na każdy odpowiem, wszelkie pytania możecie zadawać też tu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...